Farel, Kalwin, Beza, Knox

piątek, 26 lipca 2024

James Buchanan — The Doctrine of Justification, cz. III

(fragmenty)


Dalej, co się tyczy środka usprawiedliwienia, czyli tego, za pomocą czego Bóg daje, a człowiek otrzymuje przebaczenie grzechów i prawo do życia wiecznego, to zasadniczy błąd Kościoła rzymskiego polegał na zaprzeczeniu temu, iż jesteśmy usprawiedliwieni przez tę wiarę, która „polega na tym, że przyjmujemy go [Chrystusa] i polegamy tylko na nim co do zbawienia, zgodnie z tym, jak jest nam dany w Ewangelii”. Katolicy twierdzili, że: jesteśmy usprawiedliwieni nie jedynie przez wiarę w Chrystusa, ponieważ wiara istnieć może tam, gdzie nie ma usprawiedliwienia, ale przez wiarę ukształtowaną przez miłość, stanowiącą zalążek nowego posłuszeństwa; wiara ta jest wlana po raz pierwszy przy chrzcie, kiedy to zmazuje wszystkie dotychczasowe grzechy — u niemowląt grzech pierworodny, u dorosłych (godnie przygotowanych do jej przyjęcia) grzech pierworodny i aktualny — w przypadku zaś grzechu po chrzcie przywracana lub odnawiana mocą spowiedzi i rozgrzeszenia, które skutecznie wybawiają grzesznika od wszelkiej kary z wyjątkiem pokutnej bądź czyśćcowej. To ogólne stwierdzenie obejmuje całokształt katolickiej nauki tyczącej się tego aspektu zagadnienia i składa się z kilku oddzielnych przekonań, z których każde stało się okazją do długiej, zawiłej dyskusji. Kluczowe kwestie odnosiły się do natury zbawczej wiary, przyczyny jej skuteczności jako środka usprawiedliwienia, a także do zastosowań albo funkcji, odpowiednio, wiary i sakramentów. Rzeczywistego związku tych kwestii, pod względem natury i skutków wiary, z ogólną nauką o usprawiedliwieniu nie sposób dostrzec ani prawidłowo zrozumieć, jeżeli się zapomni, że wszystkie one miały dotyczyć — oraz dowodzić słuszności — fundamentalnej katolickiej zasady, która podstawę odpuszczenia nam grzechów i przyjęcia nas przez Boga upatrywała w sprawiedliwości wewnętrznej człowieka, a nie w przypisanej sprawiedliwości Chrystusa. Jako że jest to sprawa pierwszorzędnej wagi, każdą inną musiano z nią zharmonizować i wyjaśnić tak, by ją wspierała. Stąd też wiarę, której całe Pismo Święte przypisuje wielką skuteczność i wagę, określano przede wszystkim jako zwykłe intelektualne przekonanie lub aprobatę prawdy objawionej, które nie odnowiony umysł może sobie przyswoić dzięki korzystaniu ze swoich naturalnych predyspozycji bez współudziału Boskiej łaski, oraz przedstawiano jako nie mającą samą w sobie żadnego koniecznego związku ze zbawieniem, lecz będącą zaledwie jedną z siedmiu skłonności czy zdolności uprzednich, które w przypadku dorosłych zawsze usprawiedliwienie wyprzedzają, ale po których nie zawsze ono następuje. Aby wiara taka była skuteczna i zbawcza, musi być „ukształtowana przez miłość”: wówczas to, co jałowe, poczyna od razu przynosić owoce, przynosząca zaś owoce wiara usprawiedliwia, przy czym nie dlatego, że opiera się na sprawiedliwości Chrystusa, ale że sama w sobie jest naszą wewnętrzną, osobistą sprawiedliwością, efektem nowego narodzenia i zaczątkiem nowego stworzenia. Uważano ją za zalążek zasady świętości w sercu i życiu, a tym samym za podstawę usprawiedliwienia. Niektórzy wprawdzie przyznawali, że jej przyczyną sprawczą były zasługi Chrystusa, a wlała ją w nas łaska Ducha Świętego, jednak utrzymywali zarazem, że istnieje jako zasada podmiotowa w naszych sercach i dzięki wartości, jaką ma sama w sobie, zapewnia nam, bez sprawiedliwości przypisanej, odpuszczenie grzechów oraz przyjęcie nas samych i naszych uczynków. „Wiara ukształtowana przez miłość”, stanowiąca o naszej sprawiedliwości, nie może być rzecz jasna środkiem usprawiedliwienia, skoro sama w sobie stanowi tego ewangelicznego błogosławieństwa istotę, stąd też uważano, że Bóg przekazuje, a człowiek otrzymuje usprawiedliwienie nie za pośrednictwem wiary, lecz sakramentów. Twierdzono, iż odrodzony mocą chrztu i co jakiś czas oczyszczany mocą spowiedzi i pokuty grzesznik dostępuje usprawiedliwienia nie przez wiarę w Chrystusa jako środek ani przez sprawiedliwość Chrystusa jako podstawę przebaczenia nam i przyjęcia nas, tylko przez wewnętrzną sprawiedliwość, za sprawą sakramentów wlewaną i zasilaną bez względu na to, czy mamy wiarę wyraźną* w Chrystusa i Jego ukończone dzieło, czy też nie.

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Lutherdenkmal_Worms_01.jpg
Pomnik Lutra w Wormacji

Reformatorzy natomiast, wbrew tym oraz innym błędom w tej materii, twierdzili i nauczali, że jesteśmy „usprawiedliwieni tylko przez wiarę”, ta bowiem przyjmuje wyłącznie Chrystusa i na Niego się zdaje w kwestii zbawienia, a jako podstawy naszej akceptacji chwyta się Jego sprawiedliwości i ją przywłaszcza. Uznawali istnienie zwykłej, historycznej wiary, którą można przyswoić sobie dzięki korzystaniu ze swoich naturalnych predyspozycji, co potwierdza Pismo Święte, lecz przy tym twierdzili, że istnieje też wiara wyraźnie od tamtej możliwa do odróżnienia za pomocą niezawodnych sprawdzianów biblijnych, która: jest natychmiastowo i zawsze skuteczna w zapewnieniu grzesznikowi przebaczenia i przyjęcia przez Boga; nie polega na samym intelektualnym oglądzie, tylko wiąże się z gorącą aprobatą całym umysłem; nie dość, że chwyta się i trzyma Chrystusa oraz wszystkich Jego dobrodziejstw, to jeszcze przyjmuje wyłącznie Chrystusa i na Niego się zdaje w kwestii zbawienia, ponieważ jedynej skutecznej obrony upatruje w Jego sprawiedliwości; gdziekolwiek i w jakimkolwiek stopniu istnieje, wykazuje — choćby była mała jak ziarnko gorczycy — natychmiastową i niechybną skuteczność, jako że łączy wierzącego z Chrystusem i czyni go uczestnikiem Jego sprawiedliwości; wszczepiona w duszę nigdy nie obumrze, lecz rozkrzewi się ku życiu wiecznemu. Uważali taką wiarę za konieczną do zbawienia oraz do tego stopnia natychmiastowo, zawsze i niezawodnie skuteczną w kwestii tegoż, iż kto ją ma, może mieć całkowitą pewność, że „przeszedł ze śmierci do życia” i nigdy „nie będzie potępiony”. Nie tylko nie przeczyli, ale wręcz jasno stwierdzali, że wiara ta „jest czynna w miłości” i za pośrednictwem miłości jako głównego źródła nowego posłuszeństwa i przynosi wszelki „błogi owoc sprawiedliwości”, a usprawiedliwiającej skuteczności wiary nie upatrywali, jak to czynił Kościół rzymski, w tym, że „wiara zawiera w sobie miłość jak pierścień zawiera diament”, co podkreśla wartość wiary jako takiej, lecz w tym, że „zawiera Chrystusa, kosztowną perłę”, którego tylko i wyłącznie sprawiedliwość czyni wiarę cenną. Z radością uznawali ją za duchową łaskę, dar Boży i jeden z owoców Ducha Świętego, które same w sobie są miłe Bogu, jednak wlanie owej żywej wiary poczytywali za środek, za pomocą którego Bóg stosuje wobec poszczególnych ludzi odkupienie nabyte przez Chrystusa, wspaniale przystosowany do tego celu, ponieważ kieruje grzesznika: ku spoglądaniu nie na siebie, lecz jedynie na Chrystusa jako osobistego Zbawiciela; ku porzuceniu wszelkiego odwołującego się do własnej sprawiedliwości zaufania do czegokolwiek, co człowiek uczynił lub może uczynić; ku zdaniu się bez reszty na darmową łaskę Bożą i ukończone dzieło Odkupiciela. Odrzucali w całości naukę o usprawiedliwieniu mocą sakramentów, ponieważ zobaczyli w Piśmie Świętym, że jak Abraham w starym przymierzu dostąpił usprawiedliwienia przed obrzezką i otrzymał jej znak wyłącznie jako „pieczęć sprawiedliwości wiary, którą miał przed obrzezaniem”, tak też w nowym przymierzu usprawiedliwienie nierozerwalnie wiąże się z wiarą, nie zaś z chrztem, tak iż każdy wierzący dostępuje usprawiedliwienia przed chrztem, a nawet bez niego, podczas gdy wielu ochrzczonych nie jest ani odrodzonych, ani usprawiedliwionych, ani zbawionych. Oto jak dalece rozbieżne były zapatrywania obu stron na temat środka usprawiedliwienia.





* Przez wiarę wyraźną (łac. fides explicita) należy rozumieć wiarę, która szczegółowo wie, w co wierzy, i potrafi teologicznie rozumować, w odróżnieniu od fides implicita, tj. wiary niewyraźnej, gdy prosty wyznawca nie zna szczegółów dogmatycznych i w tej kwestii zdaje się na autorytet Kościoła; w szerszym ujęciu fides implicita to wiara tych, którzy nie mogli o zbawieniu w Chrystusie usłyszeć, lecz postępują zgodnie z głosem sumienia czy też odczytanym w sercu prawem naturalnym, co uznaje się za skutek działania Bożej łaski (przyp. tłum.).

© Paweł Jarosław Kamiński, 26.07.2024 (aktualizacja: 11.01.2026)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz